Na Straży
nr 1971/2

Wybrane

Różne sposoby czynienia dobrze.

Jeżeli tedy nie możemy tym, z którymi stykamy się codziennie, dopomóc materialnie, to w jaki sposób możemy im uczynić dobrze? Jeden z najłatwiejszych sposobów jest, abyśmy sami mieli wygląd ludzi szczęśliwych i zadowolonych i tym sposobem wywierali korzystny wpływ na drugich. Z pewnością, że osoba wyglądająca jak chodzące nieszczęście nie wywiera uszczęśliwiającego wpływu na drugich. Przeto choć nie zawsze możemy być w usposobieniu bardzo wesołym i szczęśliwym, to jednak starajmy się mieć wygląd wesoły, na ile nas stać i tym sposobem będziemy wywierać korzystny wpływ na tych, z którymi stykamy się codziennie. To czynić możemy nawet, gdy nie mamy dosyć pieniędzy, aby pomagać drugim. Zachowujmy wygląd szczęśliwych i tym sposobem starajmy się uszczęśliwiać drugich. Po drugie, nie mając pieniędzy, możemy jednak obdarzać drugich uprzejmym słowem, przyjaznym uśmiechem, miłym tonem lub odrobiną grzeczności, gdziekolwiek ku temu mamy sposobność. Te wszystkie małe oznaki grzeczności są dobrymi uczynkami i mogą wnosić jasność słoneczną do życia wielu ludzi, których większość znajduje się w niekorzystnym stanie. „Uprzejme słowa nigdy nie umrą”, a wyraz twarzy im towarzyszący jest jednym ze sposobów czynienia dobrze wszystkim, na ile ku temu mamy sposobność. W.T. 1913

„Pan jest Pasterzem moim…” – Psalm 23.

W nim jest wyraźnie zaznaczona różnica pomiędzy owcami i wilkami. Narody tego świata lubią uznawać tylko mocnych i tych, co umieją bronić siebie i swych praw. Na ich herbach nie spostrzega się owcy, lecz lwy, tygrysy, smoki itp., wszystko co uzmysławia siłę, gwałtowność i chęć zwycięstwa. Lecz Bóg pominął te mocne i gwałtowne narody i za członków swego narodu wybrał tych, co mają usposobienie owcy i pragną przyjść do owczarni. Bóg nie chce w swojej owczarni tygrysów, lwów, wilków itp. drapieżnych zwierząt. On chce być pasterzem tylko owiec. Więc sami musimy się upewnić, czy mamy usposobienie owcy i czy chcemy być prowadzeni na prawdziwe pastwisko. Zauważmy, że jeden jest tylko pasterz, któremu możemy oddać się bezpiecznie. Nie ufajmy każdemu, który nosi płaszcz pasterza.

Szczególne cechy owiec to: cichość, brak zarozumiałości i posłuszeństwo swojemu pasterzowi. Prawdziwa owca usłyszy nawet najsłabszy głos pasterza swego i pod kierownictwo jego chętnie się poddaje. W.T. 1914

Siła ducha.

Niektórzy szczycą się swoją siłą, nazywaną przez nich siłą ducha, która ich zawsze pobudza do bronienia swoich praw. Tacy nie chcą być na tyle słabymi i dziecinnymi, ażeby komukolwiek deptać po sobie pozwolili. Jeżeli uczynków lub słów drugiego nie lubią, to zaraz powiedzą, co o nim myślą. O, jak on wielki nieprzyjaciel, wraz z przewrotnością upadłej natury ludzkiej, mogą zwieść i zaślepić rozsądek tych, co nie są kierowani Słowem. One mogą sprawić, że to, co jest zacne i prawdziwe wg Boga, przedstawi się słabym i dziecinnym, a to jest słabe, niegodziwe, samolubne i zwierzęce, mocne i męskie. W.T. 1914

„Siać ciału…

– troszczyć się o rzeczy cielesne, znaczy ulegać cielesnym pożądliwościom i zabiegać o rzeczy, których pożąda nasza upadła natura ludzka. Gdy tylko pożądaniom cielesnym zaczniemy ulegać, to one będą się stawać coraz silniejsze i bardziej natarczywe. Niektórzy mniemają, że umiarkowane służenie ciału jest właściwe, lecz to jest błędem. Każde dogadzanie upadłemu ciału zwiększa tylko zwierzęce skłonności. Ci, co ulegają ustawicznie tym skłonnościom, w końcu ściągają na siebie zniszczenie, śmierć, w niektórych razach wtórą śmierć. Ci zaś, co zabiegają i starają się o rzeczy duchowe, zwracają swe uczucia ku rzeczom, które są w górze, a nie ku tym, które są na ziemi, ci starając się o rozwój ducha, będą czynić i duchowy postęp. W czasie właściwym tacy będą żąć charakter podobny do Chrystusowego i zostaną przypodobani obrazowi miłego Syna Bożego, uświęcając się coraz więcej Słowem Prawdy. Takim obiecany jest dar żywota wiecznego.” W.T. 1911-151

„Nie błądźcie” (Gal. 6:7-8)…

– nasuwa się więc pytanie, czy istnieje niebezpieczeństwo, że możemy nie wiedzieć, czy siejemy ciału czy duchowi? Odpowiadamy, że pod tym względem można być zwiedzionym. Pismo Św. daje nam do zrozumienia, że skażone nasze ciało jest bardzo chytre, a cielesny umysł nader zwodniczy. Dlatego nowy zmysł musi ustawicznie czuwać, aby nie wpaść w sidło starej natury. Jeśli ktoś żyje według ciała, to może się spodziewać i takiego plonu. A choćby udało się nam zwieść drugich ludzi, to jednak Boga naszą zewnętrzną służbą i przyznawaniem się do Jego Prawdy, nie oszukamy, jeśli wewnętrznie według ciała żyjemy.” W.T. 1911-167

„Gdyby unikano…

wszystkich złych i nieczystych mów, to jak miłym i pięknym byłby ten świat! Każdy chrześcijanin powinien czuwać, aby każde słowo wychodzące z ust jego było przyjemne słuchającym, by wywierało wpływ dodatni, budujący. Wreszcie, jak niezbędne jest, aby nie tylko mieć czyste pobudki serca, ale także aby intencje swe wypowiadać wobec drugich szczerze, bez podstępu i obłudy. Serce prawdziwe, jeżeli ma być błogosławieństwem dla drugich, musi być czyste i pełne miłości, inaczej sprawiać będzie ustawiczne kłopoty. Gdyby samolubne i nieczułe serca, pełne złego posądzania, zazdrości i złości, miały się swobodnie wypowiadać, to przymnożyłyby światu bardzo wiele kłopotów. Apostoł przeto napomina, by oczyszczać najpierw serca, a potem całe postępowanie.” W.T. 1911-151

„Myślą naszą…

przeto jest, że jeżeli w zgromadzeniu ludu Bożego znajduje się starszy lub diakon, który zewnętrznie posiada choćby najlepszą zdolność kaznodziejską, lecz w codziennym swym życiu nie daje dowodów zupełnego poświęcenia Panu i nie stara się postępować według ducha, ale postępuje według ciała, aby taki był uważany za osobę bardzo niebezpieczną do zajmowania stanowiska na starszego lub diakona. Im prędzej taki zostanie pozostawiony na uboczu, tym lepiej. Im więcej osoby takie bywają wysuwane naprzód, tym gorzej wychodzi tak dla nich samych, jak i dla zgromadzenia, któremu one służą”. W.T. 1912-49

„Wszyscy jesteśmy…

urodzeni mniej lub więcej z umysłem niedoskonałym. Zbroja, którą nam Pan Bóg daje, nie polega jedynie na zdolności i możności cytowania pism albo na zdolności mówienia lub prowadzenia debat, chociaż tego rodzaju zdolności dobre są w miejscu właściwym. Rzeczywistą rzeczą, której Bóg szuka, jest nasze serce. On nie stara się dowiedzieć, ile kto umie, bo Pan Bóg może napełnić go umiejętnością w kilku minutach, jeżeliby tego sobie życzył. Lecz Pan Bóg patrzy, na ile kto jest pokorny, cierpliwy, zupełnie poddany Jego woli. Starajmy się więc, byśmy coraz więcej posiadali ducha Bożego, ducha zdrowego umysłu i szczere pragnienia pomagania jeden drugiemu.” W.T. 1912-255

R- ( r. str. )
„Straż” / str. 

Wybrane

„Przetoż nie odrzucajcie ufności waszej, która ma wielką zapłatę” – Hebr. 10:35.

Dlaczego Bóg ma w szczególności nagrodzić naszą ufność? Powód jest ten, że nasza ufność w Bogu przedstawia stan naszego serca: jak barometr opada podczas oziębienia się powietrza, tak serce nasze opadnie bez wiary. Serce nasze nie może się trzymać blisko Boga jak tylko przez silną wiarę. W wypadku, gdy ktoś stawszy się dzieckiem Bożym nie postępuje według otrzymanego światła, to Szatanowi będzie dozwolone odebrać takiemu człowiekowi ufność w Boga. Przeto mamy podtrzymywać naszą ufność, bo przecież Bóg jest naszym Ojcem. Ufność chrześcijanina oparta na Bogu spogląda ku Niemu we wszelkich warunkach życiowych. Gdy ktokolwiek znajdzie się w jakichś trudnościach, powinien rozumować w taki sposób: Jaka jest wola Boża w tej sprawie? Co wskazuje Jego opatrzność? Bóg powiedział, że wszystkie rzeczy mają pomagać ku dobremu tym, którzy Go miłują, przeto ufając Bogu jestem pewien, że wszystko wyjdzie na moje dobro. W zupełności polegam na Boskiej mądrości, miłości i mocy. Bóg byłby w możności zachować mnie od tej trudności, lecz sam fakt, że ją dopuścił na mnie dowodzi, że miał w tym pewien mądry cel. Bóg obiecał, że mnie nie będzie doświadczał ponad moją możność znoszenia, a ponieważ On jest wiernym, więc obietnicy tej dotrzyma – przeto ja nie odrzucę ufności, która ma wielką zapłatę. Jak wiele możemy dokonać, to wszystko zależy od naszej ufności. Niektórzy są w stanie dokonać dziesięć razy tyle co inni. Ile chciałbyś ty uczynić dla Pana? To wszystko zależy od twojej ufności w Bogu. Im więcej ufasz w Boskie obietnice, tym bardziej będziesz się starał żyć według warunków uczniostwa. Jeżeli zaś masz mało ufności w Boga, to będziesz podobny człowiekowi, któremu powiedziano, aby udał się w pewne miejsce, a znajdzie wielką sumę pieniędzy, ten odrzekł: Głupstwem byłoby usłuchać czegoś podobnego. Taki pokazuje, że nie ma ufności – Bóg powiedział, że będzie nas sądził według naszych serc i naszej wierności w małych rzeczach. Ten, co jest wierny w małym, okaże się wiernym i w wielkich. Bóg postanowił wielce wynagrodzić naszą zupełną wierność Jemu. Winniśmy mieć ufność w obliczu śmierci; gdybyśmy nie mieli ufności w chwalebne wyniki, to przejście poza zasłonę nie byłoby dla nas wcale pożądanym. Jeżeli też Bóg ma dla nas więcej doświadczeń, to również będziemy z tego radzi, jeżeli potrzeba nam więcej ociosywania i ogładzania, to pragniemy, aby ono mogło być w nas dokonane. We wszystkim mamy okazywać naszą ufność w Bogu, a ona mieć będzie wielką zapłatę.

W.T. 1914

* * *

„Błogosławiony mąż, który znosi pokuszenie, albowiem gdy będzie doświadczony, weźmie koronę żywota” – Jak. 1:12.

Słowo „błogosławiony” w powyższym tekście można rozumieć, iż określa stan będącego w łasce Bożej. Stan takiego jest szczęśliwy i bardzo pożądany. Nie należy rozumieć, iż słowo „błogosławiony” zawsze określa stan szczęśliwy i wesoły pod względem uczuć, ale odnosi się do wyników. W powyższym tekście jest ono zastopowane do ostatecznych wyników, doświadczeń spotykających dziecko Boże, które osiągnie koronę żywota będzie wielce zaszczycone i ubłogosławione przez Boga, przeto, cokolwiek dopomaga do osiągnięcia tej nagrody jest wielkim błogosławieństwem, choćby miało nawet sprawiać znaczne cierpienia dla ciała.

Zbliżając się do końca żniw, nie bylibyśmy wcale zdziwieni, gdyby nasza droga stawała się coraz węższa i trudniejsza, a pokus do potykania i upadku przytrafiało się coraz więcej. Przetoż, drodzy bracia, miejmy się na baczności przed zasadzkami onego wielkiego nieprzyjaciela dusz i zwodniczością naszej natury. Niech doskonała miłość Boża rządzi sercami naszymi, usuwając wszelką miłość samego siebie i świata wraz z jego pychą, ambicją i marnością. Niechaj całkowite przywiązanie sprawi naszym sercom obiecany pokój i radość.

W.T. 1914

R- ( r. str. )
„Straż” / str. 

Wybrane

Decyzja

Powinniśmy mieć pewien jakoby nacisk, który by dopomagał nam w decydowaniu, który by uzdalniał nasz umysł do podejmowania szybkich decyzji. Tym naciskiem powinna być wola Boża, tak że rozpoznanie woli Bożej w jakiejkolwiek sprawie byłoby zadecydowaniem jej tak prędko, jak tylko takową rozpoznaliśmy. Nigdy nie powinno być najmniejszej myśli sprzeciwiania się woli Bożej. Nie powinno być żadnego wahania się lub dociekania, ile to nas może kosztować, o ile raz poznaliśmy, że taka jest wola Boża.

Zdolność decydowania szybko i zawsze we właściwym kierunku, czyli zgodnie z wolą Bożą, wymaga pewnego doświadczenia i ćwiczenia; lecz im prędzej rozpoczniemy, tym prędzej nauczymy się tego i tym energiczniejszymi będziemy do rozpoznawania woli Bożej i do czynienia jej, a przez tę naszą pilność okażemy Panu, że rozkoszujemy się w czynieniu Jego woli, a także tym prędzej i lepiej utwierdzimy nasz charakter.

…Pismo Św. apeluje do nas, zachęcając nas do szybkiej decyzji i właśnie dlatego, że te apelacje są zaniedbywane, wielu z ludu Bożego znajduje się w stanie tak chudym i nierozwiniętym tak w znajomości, jak i w charakterze. Zauważ apel: „Dziś jeślibyście głos Jego usłyszeli, nie zatwardzajcież serc waszych” (Hebr. 3:7-8). Myślą tego jest, że dana sprawa nie powinna być odkładana do następnego dnia. Nie wiemy, czy głos Boskiej opatrzności zdołamy wyraźnej usłyszeć jutro. Przeciwnie, wiadomo nam, że jak do wszelkich głosów ziemskich i wrzawy przyzwyczajamy się z czasem, tak że w końcu one niewiele nas rozbudzają, podobnie i duchowe uszy przyzwyczajają się do onego ważnego poselstwa dochodzącego do nich ze Słowa Bożego.

…Serca nasze mają przyjść do stanu gotowości, serdeczności i szybkości w każdej służbie, jaką możemy pełnić.

„Straż” 1938/8

Miłosierdzie

Ma się rozumieć, że odpuszczanie winowajcy ma być według sprawiedliwej zasady, czyli winowajca ma uznać winę i zaprzestać złego, lecz nacisk na to kłaść mamy tylko w wypadkach, gdzie zło nam wyrządzone było znaczne i w pewnej mierze świadome i rozmyślne, w sprawach zaś drobnostkowych, gdzie rozchodzi się tylko o różnicę opinii, gdzie w zasadzie nie stała się nikomu żadna krzywda, powinniśmy być gotowi przebaczać i odpuszczać hojnie nawet bez dociekania rozmiaru winy w drugich i bez domagania się od nich przyznania lub jakiegokolwiek zadośćuczynienia. Chrystus powiedział: Błogosławieni miłosierni… Czyż wobec tego nie byłoby bezpieczniej dla nas, gdybyśmy byli miłosiernymi aż za dużo, aniżeli za mało? Zdaje się, że Bóg nie poczyta nam to za grzech, gdybyśmy odpuścili nawet takiemu, który by na to nie zasługiwał, lecz na pewno zgrzeszylibyśmy, gdybyśmy żywili do kogoś złość i nienawiść niesłusznie, gdybyśmy przypisali komuś winę większą, aniżeli ona jest w rzeczywistości i gdybyśmy tej winy rzeczywistej czy urojonej odpuścić nie chcieli.

„Straż” 1938/11

„Szczęście”

Gal. 6:16. Pokój, odpocznienie umysłu, cisza duchowa jest szczęściem, którego wszyscy pragną, lecz szukają daremnie, ponieważ szukają tam, gdzie ono nie może być znalezione. Bóg stworzył człowieka ku swej własnej chwale (Obj. 4:11; Izaj. 43:7) i na własne swoje wyobrażenie, tak aby ludzkie prawdziwe szczęście, przyjemność i pokój były znalezione tylko w harmonii, społeczności i sympatii z Jego Stworzycielem, a przez tę społeczność Stworzyciela i stworzenia, ażeby szczęście było wymienne i wzajemne.

Bóg chciał, aby miłość rodziła miłość, uwielbienie rodziło uwielbienie, cnota cnotę, a łaska łaskę od Stwórcy do stworzenia, tak jak twarz odpowiada twarzy w zwierciadle. W takiej naturalnej postawie Stwórcy i stworzenia łaska dobroć i miłująca wdzięczność łączą się w obopólnym szczęściu.

Bóg jest szczęśliwy w używaniu i działalności wszystkich zacnych przymiotów swego chwalebnego charakteru, a szczęście to jest spotęgowane oceną tego ze strony Jego stworzeń i przejawianiem się w nich tych samych przymiotów i usposobienia umysłu i serca. Podobnie człowiek musi pojmować i używać tych zacnych zalet swej natury, kształtować swój charakter według wzoru Ojca Niebieskiego i spotkać się z Jego uznaniem, jeżeli chce znaleźć prawdziwe szczęście, które polega na uznaniu od jego własnego sumienia oraz od Jego Stwórcy i Sędziego, w którego łasce jest żywot. „Obfitość wesela jest przed obliczem twoim, rozkoszy po prawicy twojej aż na wieki” (Psalm 16:11).

…Nie ma więc szczęścia dla nikogo inaczej, jak tylko w Jego powrocie do społeczności synowskiej z Ojcem Niebieskim. „Nie ma pokoju niepobożnym – mówi Pan” (Izaj. 48:22).

* * *

Regułą wspomnianą w Gal. 6:16 jest reguła Nowego Stworzenia, o czym mówi wiersz poprzedni. Formy i obrządki nie są tą regułą, ale nowość żywota, „nowe stworzenie”, napełnione świętym duchem Bożym i prowadzone tymże duchem (Gal. 5:18). Tym, co postępują według tej reguły, obiecane jest także miłosierdzie, ponieważ ich najlepsze wysiłki, aby postępować za kierownictwem ducha św., będą niedoskonałe, lecz Bóg, który sądzi ich serca, chęci i starania, jest miłosierny i nie będzie się domagał więcej, aniżeli są w stanie dokonać. Przeto pomimo ich nieudolności w postępowaniu według ducha Bóg darzy swoim pokojem tych, co chodzą według tej reguły ducha świętego – reguły Nowego Stworzenia.

„Straż” 1939/11

* * *

„Wieść życie świętobliwe nie jest dokonywaniem jakichś wielkich zadziwiających rzeczy. Jest to raczej życie codzienne, w cichym, niewystawnym poddawaniu się pod wolę Bożą, jest to skryta społeczność z Nim w naszej komorze przywiązania i codziennego postępowania oraz w gorliwej działalności w Jego służbie, w miarę naszych zdolności i sposobności.

W rzeczywistości nie ma takiej rzeczy, jak „cudowna pobożność”, „znamienna pobożność” lub „zadziwiająca wiara”, o jakich często słyszymy lub czytamy.

Nie ma nic cudownego w pobożności – my mamy być po prostu pobożni. Czemuż by nie? A gdy pobożność nasza staje się „znamienną”, strzeżmy się własnej sprawiedliwości i przyzwolenia na próżną chwałę.

Nie ma nic cudownego w wyraźnej i silnej wierze i w pewnym poleganiu na obietnicach Bożych. Czemu byśmy nie mieli posiadać wiary dostatecznej, silnej i pewnej? Chrześcijaninem wydającym najsilniejsze świadectwo o Bogu jest ten, którego wiara jest dosyć prosta, aby wziąć Boga za Słowo, a którego pobożność składa się z poważania i wiernego posłuszeństwa woli Bożej i pilnego badania tejże woli, aby można stosować się do niej.

Straż 1938/148

„Chrystus”

Słabym wyrazem tego promieniowania duszy Chrystusowej, wszystką pięknością Bożą i ludzką jest gloria światła, jest ten nimb o pełnej jasności, który natchnieni artyści kładą dokoła Jego Głowy najświętszej. Kilka choć tych promieni wymienię. Jest w Nim prawda bez zarozumiałości, skromność bez afektacji, stałość bez oporu, miękkość bez pobłażliwości, powaga bez wyniosłości, życzliwość bez słabości, umartwienie bez wyszukanej ostrości, pokora razem z godnością, prostota razem z dostojnością, największa ruchliwość obok największego spokoju, modlitwa, ale i praca, nienawiść do złego, ale współczucie do złych, miłość do Boga, ale i miłość warsztatu rzemieślniczego, ukochanie samotności, ale i oddanie się życiu towarzyskiemu, o ile tego wymagało Jego posłannictwo, uświęcenie i zbawienie dusz.


Chrystus w życiu codziennym

Chrystus w życiu codziennym był przystępny, pełen szczerości, uprzejmości, tej najlepszej delikatności, która zowie się taktem, a która jest wykwitem sprawiedliwości i miłości. Poza Zbawicielem już u nikogo więcej nie znajdziemy tej ogromnej miary kultury wewnętrznej, tego duchowego zmysłu, owego duchowego wyczucia, które od razu poznaje nastrój duszy każdego przyjaciela i nieprzyjaciela i od razu dostosowuje się w słowie i geście, w wyrazie twarzy i czynie do jego położenia, aby jak najwięcej uszanować jego drażliwość i oszczędzić


jego miłość własną.

„Chrystus”

Tu jest ona pełnia cnót wszystkich i w stopniu największym. Żadna cnota nie jest obca Chrystusowi. Obok najsłuszniejszego poczucia i świadomości swej godności i wartości podziwianej w Nim wraz z największymi zdolnościami, łączy się w Nim najgłębsza pokora, zaś z najbardziej napiętą energią, największa łagodność. Z najdalej sięgającą przedsiębiorczością idzie w parze najsurowsza powściągliwość; z walecznością największego bohatera kojarzy się najbardziej służebna miłość; cnoty dominującej tu nie ma, a więc i nie ma tu owej specjalnej rysy. Wszystko w Nim jest dominujące.


„Chrystus”

Różni ludzie dali nam rysopis Zbawiciela, ale wszyscy zgodnie to zaznaczają i podkreślają, że w całej Jego postaci, w całej osobie malował się nadzwyczajny majestat. Ze wszystkich Jego ruchów, słów i czynów, czy to znajdował się wśród tłumów, czy między wielkomiejską inteligencją, czy w samotności, czy w gronie zaufanych, czy na modlitwach lub na ucztach i przyjęciach, wszędzie biła zeń święta powaga, majestat w parze ze spokojem i uprzejmością. Nigdy nie zauważono u Niego najmniejszego śladu jakiegokolwiek nierozważnego poruszenia lub czynu, a przecież prześladowano Go, nienawidzono, szukano i ścigano, a jednak nigdy nie wymknęło Mu się jakieś nierozważne słowo, zawsze był opanowany, a już zgoła nigdy nie zrobił najmniejszego kroku, którego by musiał następnie żałować i poprawiać.

R- ( r. str. )
„Straż” / str.