Na Straży
nr 2017/5

Przywilej i moc modlitwy

„CZASZE ZŁOTE, PEŁNE WONNYCH RZECZY…”

„I powiedział im jeszcze podobieństwo do tego zmierzające, iż się zawsze potrzeba modlić, a nie ustawać” – Łuk. 18:1-8.

la myślącego i wdzięcznego umysłu jednym z największych przywilejów, które oferuje Słowo Boże, jest możliwość osobistego wysłuchania oraz społeczności z Królem królów i Panem panów. Kiedy rozważymy, jak wspaniały jest nasz Bóg i jak wywyższony jest Jego tron, jakże wspaniała jest ta łaskawość, że ma On wgląd na nasz niski stan! Jego chwała pokrywa niebiosa, a Jego królestwo rządzi całym wszechświatem. On jest bez początku i bez końca – „od wieku aż na wieki tyś jest Bogiem” [Psalm 90:2]. Jest nieśmiertelny, samoistny, „mieszka w światłości nieprzystępnej, którego nie widział żaden z ludzi, ani widzieć może” [1 Tym. 6:16].

Niebiosa opowiadają Jego chwałę, a firmament głosi dzieło Jego rąk. W całym Jego rozległym dominium nie ma nic zakrytego przed Nim, ani nie może On być utrudzony troską o nie. Jego mądrość któż może pojąć? A Jego ścieżki któż zrozumie? Lub kto był Jego doradcą? Jego możny intelekt z łatwością obejmuje wszystkie interesy Jego rozległego dominium, cały bezmiar i każdy szczegół. Jego oko nigdy nie drzemie ani nie śpi, nawet najmniejsza rzecz nie umknie Jego uwadze, nawet upadek wróbelka, a wszystkie włosy na naszej głowie są policzone. On obdarza życiem i pięknem trawę polną, która dziś jest, a jutro jest wrzucana do pieca.

A my, czyż nie jesteśmy stworzeniem Jego rąk, cudownie uczynionym [Psalm 139:14 BT] i czyż nie otoczył nas swoją miłością i troską? „Panie, przenikasz i znasz mnie, Ty wiesz, kiedy siadam i wstaję. Z daleka przenikasz moje zamysły, widzisz moje działanie i mój spoczynek i wszystkie moje drogi są Ci znane. Choć jeszcze nie ma słowa na języku: Ty, Panie, już znasz je w całości. Ty ogarniasz mnie zewsząd i kładziesz na mnie swą rękę. Zbyt dziwna jest dla mnie Twa wiedza, zbyt wzniosła: nie mogę jej pojąć. Gdzież się oddalę przed Twoim duchem? Gdzie ucieknę od Twego oblicza? Gdy wstąpię do nieba, tam jesteś; jesteś przy mnie, gdy się w Szeolu położę. Gdybym przybrał skrzydła jutrzenki, zamieszkał na krańcu morza: tam również Twa ręka będzie mnie wiodła i podtrzyma mię Twoja prawica. Jeśli powiem: Niech mię przynajmniej ciemności okryją i noc mnie otoczy jak światło: sama ciemność nie będzie ciemna dla Ciebie, a noc jak dzień zajaśnieje: <mrok jest dla Ciebie jak światło>” – Psalm 139:1-12 (BT).

Mimo że jesteśmy upadłymi stworzeniami, odpadliśmy od szlachetnego stanu, w którym byliśmy stworzeni, Bóg tak umiłował nasz rodzaj, nawet gdy jeszcze byliśmy grzesznikami, że zapewnił wielkim kosztem nasze odkupienie, restytucję oraz późniejszą wieczną chwałę. I dlatego tak jest – ponieważ On nas umiłował – że przez Chrystusa rozciąga na nas chwalebną łaskę przychodzenia do Niego jak dzieci do ojca. Wspaniała jest ta łaskawość, wspaniała miłość i łaska naszego Boga!

Jednak nasz Bóg jest Bogiem, którego należy czcić. Nie jest taki jak my, nie jesteśmy Mu równi i nie możemy do Niego tak jak do ludzi przyjść bez ceremonii, czyli właściwego zachowania odpowiadającego Jego chwalebnej istocie i urzędowi (Ijoba 9:1-35). Dwór niebiański posiada regulacje i ceremonie okazywania szacunku oraz należnego poważania, które muszą być przestrzegane przez każdego człowieka, który pragnie dostać się na audiencję u Króla królów, i wypada, byśmy poznali te regulacje, zanim pozwolimy sobie zwrócić się do Niego. W tym względzie Słowo Boże daje wyraźne wskazówki. Nasz Pan Jezus, wyznaczony „rozjemca”, za którym Ijob tak tęsknił (Ijoba 9:32-33), powiedział: „Jamci jest ta droga, i prawda, i żywot; żaden nie przychodzi do Ojca, tylko przez mię” – Jan 14:6. Następnie dał nam przykład sposobu, w jaki mamy się do Niego zwracać i nazywamy to Modlitwą Pańską (Mat. 6:9-13).

Ilustracja ta naucza, (1) że my (wierzący w Chrystusa) możemy uważać siebie za ponownie przywróconych (przez wiarę w Chrystusa) w Bożych oczach do pierwotnego stanowiska synów Bożych i dlatego możemy śmiało zwracać się do Niego: „Ojcze nasz”. (2) Jest oznaką z naszej strony czcigodnego uwielbienia Najwyższego i Najświętszego, a także głębokiej czci dla chwalebnego charakteru oraz atrybutów naszego Boga: Święć się imię Twoje”. (3) Wyraża pełne poparcie dla Jego objawionego planu dotyczącego nadchodzącego Królestwa sprawiedliwości, które będzie zgodne z Jego wolą: „Przyjdź Królestwo Twoje, bądź wola Twoja, jak w niebie, tak i na ziemi”. Wskazuje to, że stan serca skłania się ku sprawiedliwości i jest w pełni poddany Boskiej woli i celowi, aby Bóg mógł działać w nim tak, jak Mu się upodobało i zgodnie ze swoją wolą. (4) Wyraża ona w jasnym i prostym języku poleganie na Bogu w zaspokajaniu codziennych potrzeb, a także przekonanie dziecka, że Ojciec spełni te potrzeby ze swej obfitości – „chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj”. (5) Szuka przebaczenia za przewinienia i uznaje także pojawiającą się w związku z tym konieczność, by czynić tak samo względem naszych winowajców – „odpuść nam nasze winy, jak i my odpuszczamy naszym winowajcom” oraz (6) prosi o ochronę przed pokusami i o wzmocnienie z Bożej łaski przed zasadzkami Przeciwnika – „I nie opuszczaj nas w pokuszeniach, ale nas chroń ode złego”.

Takie zasady muszą zawsze charakteryzować stan naszego umysłu i serca, kiedy korzystamy z przywileju zwracania się do tronu niebiańskiej łaski. Ogólnie nasze modlitwy, aby były przyjemne Bogu, muszą wyrażać naszą przeświadczoną wiarę, miłujące poważanie i cześć, pełne poparcie dla Boskiego planu oraz poddanie się Boskiej woli, poleganie na Bogu na podobieństwo dzieci, przyznanie do grzechów i niedostatków oraz pragnienie uzyskania przebaczenia z usposobieniem do przebaczania innym i pokorne pragnienie Boskiego kierownictwa i ochrony. Nie trzeba tego zawsze wyrażać słowami, ale taki musi być przynajmniej stan naszego ducha.

Ci, którzy w ten sposób przychodzą do Boga, dostępują przywileju, by ich sprawy zostały zawsze rozpatrywane u tronu łaski, a powitanie, które tam zawsze otrzymamy, możemy uznać za serdeczne zaproszenie, by przychodzić często i długo tam pozostawać. Gdybyśmy nie dostali takiego zapewnienia, moglibyśmy wahać się przed skorzystaniem z takich przywilejów, ale mając to zapewnienie, możemy przychodzić z ufnością do tronu łaski.

Pan wiedział, jak konieczna dla naszego duchowego życia będzie ta społeczność z Nim. Rzucani przez nawałnice i doświadczani, jakże bardzo potrzebujemy troski naszego Ojca oraz wsparcia i pocieszenia, którego udziela Jego obecność i współczucie. A czyż wszyscy cisi i skruszonego serca nie mają obietnicy nie tylko sporadycznego uważnego wysłuchania, ale także przebywania w obecności zarówno Ojca, jak i Syna, naszego Pana Jezusa? Jezus powiedział: „Kto ma przykazania moje i zachowuje je, ten jest, który mię miłuje; a kto mię miłuje, będzie go też miłował Ojciec mój; i ja go miłować będę, i objawię mu siebie samego. Powiedział mu Judasz, nie on Iszkaryjot: Panie! cóż jest, że się nam objawić masz, a nie światu? Odpowiedział Jezus, i rzekł mu: Jeźli mię kto miłuje, słowo moje zachowywać będzie; i Ojciec mój umiłuje go, i do niego przyjdziemy, a mieszkanie u niego uczynimy” – Jan 14:21-23.

Myśl, którą rodzi w nas ta obietnica nieprzemijającej obecności Ojca i Syna, jest taka, że ich uwaga, troska i zainteresowanie zawsze nad nami będą i że w każdej nagłej sytuacji możemy się starać o specjalną uwagę jednego lub obydwu z Nich. Tę samą myśl zawierają także słowa apostoła Piotra: „Albowiem oczy Pańskie otworzone są na sprawiedliwych, a uszy jego ku prośbie ich” (1 Piotra 3:12). Jesteśmy wzywani, by być „w modlitwie ustawiczni”, bo „się zawsze potrzeba modlić, a nie ustawać”, żeby modlić się „bez przestanku”, ponieważ „jako ma litość ojciec nad dziatkami, tak ma litość Pan nad tymi, którzy się go boją. Onci zaiste zna, cośmy za ulepienie, pamięta, żeśmy prochem”. „Albowiem jako są niebiosa wysokie nad ziemią, tak jest utwierdzone miłosierdzie jego nad tymi, którzy się go boją; a jako daleko jest wschód od zachodu, tak daleko oddalił od nas przestępstwa nasze.” Tak, „miłosierdzie Pańskie od wieków aż na wieki nad tymi, którzy się go boją, a sprawiedliwość jego nad synami synów, którzy strzegą przymierza jego, i pamiętają na przykazanie jego, aby je czynili” (Rzym. 12:12; Łuk. 18:1; 1 Tes. 5:17; Psalm 103:13,14,11,12,17,18).

Zatem niemożliwe jest zbyt częste udawanie się do tronu niebiańskiej łaski, jeśli jesteśmy tymi, którzy mogą domagać się ustawicznej obecności Ojca i Syna – jeśli jesteśmy tymi, którzy miłują Go i wypełniają Jego przykazania i którzy uznają Pana Jezusa za jedyną drogę dostępu do Ojca. I nawet „jeśliby kto zgrzeszył” – został pochwycony w jakimś błędzie – tak że sądząc po zewnętrznym zachowaniu mógłby być uznany za kogoś, kto nie miłuje Pana, a jednak jeśli żałował, niech pamięta, że „mamy orędownika u Ojca, Jezusa Chrystusa sprawiedliwego”, który „jest ubłaganiem [zadośćuczynieniem] za grzechy nasze”, „który się też przyczynia za nami”.  „Któż – zatem – będzie skarżył na wybrane Boże? Bóg jest, który usprawiedliwia. Któż jest, co by je potępił? Chrystus jest, który umarł, owszem i zmartwychwstał, który też jest na prawicy Bożej, który się też przyczynia za nami” (1 Jana 2:1-2; Rzym. 8:23-34).

Dlatego apostoł napomina:

„Przetoż mając najwyższego kapłana wielkiego, który przeniknął niebiosa, Jezusa, Syna Bożego, trzymajmyż się tego wyznania. Albowiem nie mamy najwyższego kapłana, który by nie mógł z nami cierpieć krewkości naszych, lecz skuszonego we wszystkim na podobieństwo nas, oprócz grzechu. Przystąpmyż tedy z ufnością do tronu łaski, abyśmy dostąpili miłosierdzia i łaskę znaleźli ku pomocy czasu przygodnego” – Hebr. 4:14-16.

Mając tak ponaglające i pełne miłości zaproszenie, niech żadne dziecko Boże nie waha się przychodzić do Niego często i długo pozostawać w duchowej bliskości i społeczności z Nim. Mamy przywilej wchodzić do naszych komór, zamykać drzwi i modlić się do naszego Ojca, który widzi w skrytości i odda nam jawnie (Mat. 6:6). Co więcej, będzie z nami we wszystkich sprawach, zgiełku i zawieruchach każdego dnia, i w każdej chwili; w pośrodku naszych trosk i zawiłości możemy zwrócić nasze modlitewne myśli do Niego o mądrość, o siłę i chrześcijańskie męstwo lub o wsparcie i pocieszenie dla nas samych bądź innych. I chociaż nie słyszymy głosu, który by odpowiadał, to jeśli jesteśmy uważni na sposób Jego opatrzności, wkrótce dostrzeżemy kierowanie sprawami i okolicznościami, które wyjdą dla naszego dobra i dobra innych, w odpowiedzi na takie modlitwy. Umiłowani, czyż nie było tak w wielu przypadkach? W zawiłościach, doświadczeniach, w uciskach, prześladowaniach, w żałobie, w pokusach i próbach?

Przychodząc do Boga, nie musimy się martwić, że jest On zbyt zajęty ważniejszymi rzeczami lub że jest zmęczony naszym częstym przychodzeniem do Niego z mało istotnymi sprawami. By zapewnić nas o tym, nasz Pan powiedział przypowieść o natrętnej wdowie, która została wysłuchana dla swego natręctwa. Czyniąc tak, dowodzimy, że nasze pragnienia są szczere i że mamy wiarę, iż nasze modlitwy zostaną wysłuchane, jeśli nie osłabniemy z powodu braku wiary lub gorliwości, gdy odpowiedź się opóźnia, jak często musi się dziać, ponieważ czas jest ważnym elementem w całym Bożym dziele.

Całą noc, aż do wschodu słońca, Jakub mocował się w modlitwie, mówiąc: „Nie puszczę cię, aż mi będziesz błogosławił” [1 Mojż. 32:26]. Paweł trzy razy prosił Pana, aż dostał zapewnienie, że dosyć ma na łasce. Sam Pan często spędzał całe noce na modlitwie, a modlił się szczerze i z wieloma łzami (Łuk. 6:12; Mat. 14:23; Mar. 6:46, 1:35; Łuk. 5:16; Hebr. 5:7). A apostoł Paweł mówi: „We wszystkim przez modlitwę i prośbę [szczere błaganie] z dziękowaniem żądności wasze niech będą znajome u Boga” (Filip. 4:6).

Apostoł sam postępował wedle tej zasady, gdy wzywał w swoim Liście do Rzymian, aby święci „wespół ze mną pracowali [z greckiego aż do umęczenia] w modlitwach za mię do Boga”, aby mógł bezpiecznie wypełnić pewne dzieło, które zdawało się być kierowane duchem (Rzym. 15:28-32).

„We wszystkim” [Filip. 4:6] oznacza, że nasz Niebiański Ojciec jest głęboko zainteresowany wszystkim, co dotyczy nas i naszych bliskich. Jaka rzecz jest zbyt mała dla uwagi Tego, który liczy nawet każdy włos na naszej głowie? Zatem w dzisiejszych troskach o dom i sprawy zawodowe możemy liczyć na Jego miłujące współczucie i pomoc. Jeśli troska matki i mądrość ojca zdają się niewystarczające, by opanować i właściwie pokierować krnąbrnym postępowaniem popędliwego i zbyt pewnego siebie młodzieńca, mogą oni zanieść swoje troski i obawy do Pana, a gdy dziecko przekroczy próg domu, gdzie spotka światowe pokusy; Jego mądrość i opatrzność mogą tak pokierować okolicznościami i otoczeniem, by wskazać mu w końcu pewną i bezpieczną drogę, a także głupotę podążania jakąkolwiek inną.

Czy sprawy zawodowe sprawiają kłopoty i przynoszą rozdrażnienie? Pamiętajcie na Pańską przestrogę: „A strzeżcie się, aby snać nie były obciążone serca wasze (…) pieczołowaniem o ten żywot” [Łuk. 21:34], a także na apostolskie ostrzeżenie: „Bo którzy chcą bogatymi być, wpadają w pokuszenie i w sidło, i w wiele głupich i szkodliwych pożądliwości, które pogrążają ludzi na zatracenie i zginienie. Albowiem korzeń wszystkiego złego jest miłość pieniędzy, których niektórzy pragnąc, pobłądzili od wiary i poprzebijali się wieloma boleściami. Ale ty, człowiecze Boży! chroń się takich rzeczy, a naśladuj sprawiedliwości, pobożności, wiary, miłości, cierpliwości, cichości. Bojuj on dobry bój wiary, chwyć się żywota wiecznego” [1 Tym. 6:9-12]. Pamiętając to, przychodźmy do tronu niebiańskiej łaski po mądrość i wskazówkę, jak pokierować doczesnymi sprawami, by nie być przeciążonymi pieczołowaniem o ten żywot. Musimy być obciążeni nimi, będąc pracowitymi (Rzym. 12:11) i wykorzystując tę pracowitość w Pańskiej służbie, ale mamy unikać nadmiaru, przesadnej troski, która zakłóca pokój umysłu oraz społeczność z Bogiem.

Ubóstwo uwiera i wywołuje troski? Zabierzcie to do Pana w modlitwie, a następnie podczas gdy pilnie będziecie używać dostępnych środków, by zapewnić rzeczy słuszne i uczciwe, cierpliwie i pewnie oczekujcie oraz wypatrujcie wskazówek opatrzności, pełni przekonania, że ten, który karmi ptaki niebieskie, które „nie sieją ani żną, i nie mają spiżarni, ani gumna” i który „trawę, która dziś jest na polu, a jutro będzie w piec wrzucona, Bóg tak przyodziewa”, jest także zdolny i gotowy przyodziać i nakarmić was oraz waszych bliskich.

I tak samo jest z całą listą ziemskich prób i trosk, pragnień i bied, bolesnych strat i zawodów, nieszczęść i cierpień, upadków i braków, grzechów i błędów – wszystkie je możemy zabrać do Pana w modlitwie oraz otrzymać wzmocnienie, współczucie, pocieszenie i pomoc, których tak bardzo potrzebujemy. Żyjmy w obecności Ojca i Syna, którzy obiecali przebywać z nami. Osłodzi to nasze dni i pocieszy nasze noce, umniejszy ciężary, rozświetli troski oraz ożywi nadzieje i, jednym słowem, uniesie nas ze świata w wyższy i czystszy nastrój. Taka jest niebiańska wola względem nas. Doceńmy ten przywilej i korzystajmy z niego.

Przez te wszystkie zachęty, przez swoje postępowanie i przykład Pan zapewnia nas, że żarliwa modlitwa sprawiedliwego człowieka (usprawiedliwionego i ofiarowanego dziecka Bożego) wiele może (Jak. 5:16). Jesteśmy także zachęcani, by przychodzić w wierze. Jezus powiedział: „Jeślibyście mieli wiarę, a nie wątpilibyście (…) wszystko, o cobyściekolwiek prosili w modlitwie wierząc, weźmiecie” (Mat. 21:21-22). Ponieważ zwracał się do swoich ofiarowanych uczniów, należy oczywiście rozumieć, że wszystkie ich prośby będą poddane Bożej mądrości i dlatego odpowiedź na ich modlitwy, chociaż zawsze pewna, nie zawsze może wyglądać tak, jak by się tego spodziewali, ale zawsze zostaną wysłuchani i w jakiś sposób zostanie im udzielona odpowiedź dla ich najwyższego dobra.

Cóż za błogosławiony przywilej, drodzy współuczniowie Pana, do nas należy, byśmy byli „w modlitwie ustawiczni”, „modląc się na każdy czas” – by wznosić nasze serca i umysły do Boga w każdej chwili i w każdym miejscu, i by w ten sposób w każdym dniu i w każdej godzinie zdawać sobie sprawę, że Ojciec i nasz drogi Pan Jezus zawsze są przy nas. A potem, gdy obowiązki dnia zostaną wykonane pod Jego czujnym okiem i nadzorem, lub w dowolnej chwili, gdy tylko duch nasz odczuje taką potrzebę, jakże cenny jest przywilej wejścia do naszej komory i tam zrzucenia ciężarów serca sam na sam z Bogiem.

Podczas gdy skryta modlitwa jest błogosławionym przywilejem każdego dziecka Bożego – przywilejem, bez którego nie może być utrzymane życie duchowe, innym przywilejem chrześcijan jest także łączenie się w prośbach u tronu łaski. Ta wspólna modlitwa jest szczególnie zalecana przez Pana. „Zasię powiadam wam: Iż gdyby się z was dwaj zgodzili na ziemi o wszelką rzecz, o którą by prosili, stanie się im od Ojca mego, który jest w niebiesiech. Albowiem gdzie są dwaj albo trzej zgromadzeni w imię moje, tam jestem w pośrodku ich” – Mat. 18:19-20.

Mając takie obietnice jak te, wraz z dowodami na ich wypełnianie, któż może wątpić w miłość i łaskę naszego Boga oraz naszego Pana i Zbawiciela Jezusa Chrystusa? Dlatego bądźmy zachęceni, by zawsze się modlić i nie słabnąć, kiedy odpowiedź zdaje się odwlekać, ponieważ czas jest często wymagany, by zrozumieć głębokie zarysy mądrej i miłującej Opatrzności. Pamiętajcie na słowa anioła skierowane do Daniela. Daniel powiedział: „A gdym ja jeszcze mówił, i modliłem się, i wyznawałem grzech mój i grzech ludu mego Izraelskiego, i przekładałem modlitwę moją przed twarzą Pana, Boga mego, za górę świętobliwości Boga mego; prawie gdym ja jeszcze mówił i modliłem się”, odpowiedź przyszła z rąk anioła, który powiedział: „Danijelu! terazem wyszedł, abym cię nauczył wyrozumienia tajemnicy. Na początku modlitw twoich wyszło słowo, a jam przyszedł, abym ci je oznajmił, boś ty wielce przyjemny; a tak miej wzgląd na to słowo, a zrozumiej to widzenie” (Dan. 9:20-23).

Przy innej okazji, gdy Daniel rozpaczał trzy tygodnie, poszcząc i modląc się z powodu swojej niemożności zrozumienia, anioł Pański przyszedł i powiedział: „Nie bój się Danijelu! bo od pierwszego dnia, jakoś przyłożył serce twoje ku wyrozumieniu i trapiłeś się Bogiem twoim, wysłuchane są słowa twoje, a jam przyszedł dla słów twoich (Dan. 10:2,3,10-12).

Tak samo będzie z wszystkimi umiłowanymi Pańskimi. Na początku naszych modlitw Bóg zaczyna uruchamiać wpływy i kształtować okoliczności, które mają zadziałać, by przyniosły nam zamierzone błogosławieństwo – jeśli nie słabniemy, ale trwamy w ustawicznej modlitwie, a przez to udowadniamy trwałą żarliwość naszego pragnienia, i jeśli wyznajemy nasze grzechy i przykładamy nasze serca do wyrozumienia i pokutujemy przed Nim. Jak wiele modlitw nie zostało wysłuchanych lub zostało opóźnionych, ponieważ ten, kto prosił, nie oczyścił się najpierw ze zła w swoim własnym sercu? „Prosicie, a nie bierzecie, przeto iż źle prosicie, abyście to na rozkosze wasze obracali”, tj. prosicie samolubnie, nie zważając na to, jaka jest wola Boża (Jak. 4:3). Ale dla skruszonych i uświęconych jest obietnica: „Pierwej niż zawołają [odczytując pragnienia ich serca jeszcze zanim zostaną wyrażone słowami], Ja się ozwę [zacznę tak kształtować wydarzenia, by odpowiedź prędzej czy później nadeszła]; jeszcze mówić będą, a Ja wysłucham” (Izaj. 65:24). Chociaż proroctwo to odnosi się do Pańskiego ludu w Wieku Tysiąclecia, jest prawdziwe także w odniesieniu do Jego wiernych w obecnym wieku.

Chwała Panu za Jego czułą dobroć nawet dla Jego najmniejszych dziatek!

R-4603 (1910 r.)
„Straż” / str.